niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 2

Ariana jak zwykle wybrała się na ulubioną łąkę . Lecz dziś miała nieco inne plany . Chciała pójść w głąb owej łąki . Interesowało ją co jest dalej . Chciała odkryć tajemnicę . Założyła rurki i ciepły sweter swojego dziadka . Wyszła o 4 rano , ponieważ dziadkowie wtedy spali . Spakowała coś do jedzenia i wyszła . Łąka o tej porze była naprawdę piękna . Wschodzące słońce przenikało przez liście drzew i krzewów .
Ariana dotychczas znała te tereny lecz po chwili straciła orientację gdzie jest . Szła dalej . Dalej nie było tak pięknie . Było coraz ciemniej i tajemniczo . Dziewczyna dziwnie się poczuła . Bała się . Gdy przechodziła obok drzew na jednym z nich zobaczyła dziwne znaki . Nie umiała odczytać co na nich jest . Przez dłuższą chwilę stała obok drzewa , ale po chwili usłyszała coś w krzakach więc poszła dalej . Zmęczona dziewczyna zatrzymała się i postanowiła odpocząć . Usiadła na jeszcze mokrym chruście . Wyjęła z plecaka prowiant , który wcześniej przygotowała . Nagle coś przykuło jej uwagę . Pod korą leżała karta . Ari wyjęła ją . Była mokra i mało co dało się z niej odczytać . Ariana poszła dalej . Zbliżała się godzina 7:00 . Ari szłą coraz dalej . Po chwili zupełnie nie wiedziała gdzie jest . Była zmęczona . Czuła jak nogi jej się uginają . Wtem usłyszała , że coś jest za krzakami . Dziewczyna zaczęła panikować . Po chwili zza krzaków wyskoczył wilk . Ariana była sparaliżowana ze strachu . Dziki pies zaczął szczerzyc  zęby i warczeć . Ari Nie wiedziała co robić . Ziścił się jej największy koszmar . Słyszała wiele historii o dzieciach zagryzionych przez wilki . Pies rzucił się na nią . Zaczęła uciekać . Wtem znikąd wyskoczył chłopak . Wysoki blondyn o niebieskich oczach . Ariana go nie znała . Chłopak złapał ją za rękę po czym zaczął biec najszybciej jak potrafił . Ariana starała się mu dorównać lecz była zbyt zmęczona . Na dodatek strach ją paraliżował . Blondyn to zauważył więc wziął ją na ręce . Dziewczyna nie wiedziała co się dzieje . Czuła się tak jak w czasie wypadku 12 lat temu . Zgubili niebezpiecznego psa . Chłopak niósł Ari przez całą drogę . Nie odzywał się . Ariana też się nie odważyła . Blondyn odstawił ją przy jej domu po czym zniknął bez słowa . Ariana Miała mętlik w głowie . Weszła do domu jakby nigdy nic . Na szczęście staruszkowie jej nie widzieli . Dziewczyna udawała uśmiech . Jej babcia gotowała w kuchni . Ari poczuła zapach . Znajomy zapach . Tak to było to o czym myślała . Placek z malinami . Świeżo wyjęty z pieca . Gdy chciała go spróbować , staruszka nakrzyczała na nią .
-To nie dla ciebie - Odpowiedziała zadowolona babcia
-To dla kogo ? - spytała zaskoczona Ariana .
-Wprowadzili się obok nas nowi sąsiedzi . Pójdziesz i zaniesiesz im to .
Ariana posłusznie skierowała się w stronę domu obok .Zapukała w drzwi . A otworzył jej ... wysoki blondyn o niebieskich oczach . Ten sam , który uratował ją rano w lesie .
-Cz-cześc - przywitała się zakłopotana dziewczyna
-Hej - Odpowiedział nieco zachrypniętym głosem .
-J-jestem Ariana .. Ariana Grande .
-Niall Horan miło mi.
Dziewczyna wręczyła mu ciasto . Potem stali chwilę w ciszy . Dla Ari ta chwila trwałą wieczność. Przerwał ją Niall .
-Nie powinnaś tam chodzić . Tam jest niebezpiecznie . W ogóle po co tam szłaś ?
- A ty skąd się tam wziąłeś ?
-To jest moja sprawa .
-Sam sobie odpowiedziałeś . Powinnam już iść . Do zobaczenia .
Chłopak nie odpowiedział . Zniknął w cieniu . Drzwi się zamknęły . Cały wieczór Ariana myślała o tym co się stało . O tym skąd on wtedy się znalazł . To nie dawało jej spokoju . Musiała dowiedzieć się więcej ...
 

1 komentarz: